Co jest najważniejsze w życiu?
Każdy ma swój odrębny system wartości, często charakterystyczny dla różnych
kultur i środowisk , w których się wychowaliśmy. Dla niektórych najważniejsza
jest rodzina: mąż/żona, dzieci, rodzice, ciotka Maryśka i wujek Staszek. Dla
innych liczą się przede wszystkim pieniądze i wszystkie dobra, które jesteśmy w
stanie nabyć drogą kupna. Są też tacy, dla których zegar tyka coraz szybciej i
liczy się dla nich jedynie zdrowie i wartość jaką niesie życie. Inni oddali by
wiele za wolność, niezależność czy sławę.
Często spotykam się z opinią, że
osoby, które za wartość największą lub przynajmniej jedną z ważniejszych
wybrały pieniądze są osobami płytkimi i ogólnie taka hierarchia jest raczej źle
postrzegana przez społeczeństwo. Czy jest tak w rzeczywistości? Czy chęć
posiadania jest czymś odrażającym, czego powinniśmy się wstydzić? Otóż prawda
jak zwykle leży po środku. O ile w tym swoim dążeniu do wzbogacania się
zachowamy umiar, tzn. jeśli nie będziemy tego robić kosztem drugiej osoby, to
tak naprawdę nie widzę żadnych przeciwwskazań aby mieć jak najwięcej. Jeśli
jednak przysłowiowo – idziemy po trupach do celu, to taka sprawa wygląda
zupełnie inaczej. Wtedy na pierwszy plan zaczyna wysuwać się moralność i jeśli
jesteśmy jej pozbawieni nie ma żadnych ograniczeń. Jeśli jednak nie jesteśmy upośledzeni
na postrzeganie zła powinna nam się zapalić czerwona lampka. Wtedy mamy wyraźny
sygnał, że liczy się dla nas coś więcej niż samo posiadanie. Jesteśmy bogaci
wewnętrznie, mamy rozbudowany system moralny.
Często mówi się, że pieniądze
szczęścia nie dają. Ile w tym prawdy? To pewnie sprawa indywidualna. Tak samo
jak indywidualna jest kwota, która ewentualnie miałaby nam owe szczęście dać.
Dla dobrze sytuowanego biznesmena z zachodu milion euro to roczny przychód, dla
wielu z nas niedoścignione marzenie.
![]() |
Źródło: http://fabrykamemow.pl/ |
W naszym społeczeństwie zawsze
dobrze były postrzegane osoby rodzinne. Takie, które kochają i są kochane.
Często to właśnie oni twierdzą, że do szczęścia nie potrzebują pieniędzy,
wystarczy im jedynie miłość jaką dają im bliscy. Weźmy jednak pod uwagę to, że
bogactwo, choć może samo w sobie jako numerki na koncie w banku nie da nam
radości, za to jednak znacznie ułatwia nam życie.
A jaki jest mój system wartości?
Sama nie wiem. Myślę, że jest trochę zmienny. Uważam jednak, że wolałabym
opłakiwać samotność w willi z basenem niż w przytułku dla bezdomnych. I choć
jak już było powiedziane pieniądze szczęścia nie dają, to jednak można za nie
kupić wódkę, a wtedy już całkiem blisko do szczęścia. Można też na chwilę wyjechać z Polszy, a
wtedy szczęście jest już prawie na wyciągnięcie ręki ;)
Temat hierarchii wartości zawsze
będzie sprawą aktualną, poruszającą wiele kontrowersji. Udało mi się poruszyć
tą kwestię przy okazji mojej prezentacji maturalnej z języka polskiego.
Wybrałam temat: „Mieć czy być” – scharakteryzuj wybrane postacie literackie, które
stanęły przed takim wyborem. Napisanie tego, a przede wszystkim wypowiedzenie
na głos przed komisją było prawdziwą przyjemnością.
Co chciałam przez to powiedzieć?
Tak, lubię hajs.
![]() |
Źródło: http://kwejk.pl/ |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz